środa, 30 grudnia 2015

Nie pasujemy do siebie

Z pozoru najprostsza wymówka.

Jest godzina po północy, praktycznie śpisz, a może próbujesz zasnąć słuchając swojego ulubionego albumu w telefonie, gdy nagle dzwoni do Ciebie zapłakana koleżanka, a Ty słyszysz ,, powiedział że do siebie nie pasujemy".
Twoja pierwsza reakcja?
,,Co za palant... nie mógł wymyślić czegoś lepszego?"


Jest godzina po północy, nie możesz zasnąć, chociaż próbujesz słuchając swojego ulubionego albumy w telefonie, gdy nagle decydujesz że to zrobisz, wybierasz numer swojej przyjaciółki i mówisz zapłakanym głosem ,,powiedział że do siebie nie pasujemy"
Po kilku sekundach słyszysz:
,,Co za palant... nie mógł wymyślić czegoś lepszego?"


Proste i prawdziwe.

Choćbyśmy byli nie wiadomo jak optymistycznie nastawieni, taka bądź podobna sytuacja nas nie ominie, każdy spotka się z nią z jednej bądź drugiej strony. Czy jednak jest ona najprostszym wymysłem powiedzianym ze strachu, że będziemy musieli uzasadnić swoją decyzję tej drugiej połówce? NIE.

W takiej sytuacji warto uświadomić sobie czego tak naprawdę oczekujemy od swojego życiowego partnera. Jeśli jesteś osobą o zdrowych zmysłach uznasz że przede wszystkim jest to miłość i wzajemne wsparcie w trudnych sytuacjach (i słusznie).
Teraz przemyśl to przez chwilę i zastanów się, czy osoba, która z jakiegokolwiek powodu nie czuje już tego co wcześniej, nie czuje tego co Ty. Jest osobą, która do Ciebie pasuje?
Nie. W tym momencie oboje macie rację.

 Nie jest, ale będzie dobrze.

W tym momencie możesz wmawiać sobie wszystko. Od tego że nigdy go nie kochałaś, po to że pożałuje i zechce do Ciebie wrócić. Nie jest dobrze, rozstania nigdy nie są łatwe, ale czy właśnie tego chcesz? Rozmyślać dniami, tygodniami, a nawet miesiącami o tym co zrobiłaś nie tak i ,,co by było gdyby?". Czy wziąć się w garść mówiąc ,,jego strata!"?. Gwarantuję Ci, której drogi nie wybierzesz i tak skończy się ona tak samo. Dotrze do Ciebie że nie warto było przejmować się tym co było kiedyś, że teraz jesteś o wiele szczęśliwsza, a być może już znalazłaś kogoś kto potrafi zaoferować Ci o wiele więcej niż wyjścia na dyskotekę i sporadycznie dawaną różę.
Nie wątpię również że spotkasz się z większą, bądź mniejszą liczbą pytań w stylu ,,przeszedł Ci już?". Podpowiem, że według mnie nie ma czegoś takiego jak ,,przejście", jest tylko moment, w którym Twoje serce namawia Cię do wspomnień i rozpaczy, zaś rozum mówi ,,za kim?! nie warto!", a Ty pierwszy raz od dawna zaczynasz słuchać rozumu. Bo przecież

,,CO CIĘ NIE ZABIJE, TO CIĘ WZMOCNI" 

Głowa do góry.

Co wy myślicie na ten temat?
Przeżyliście podobne sytuacje?

Jakie macie spojrzenie na swoje wcześniejsze przeżycia już po upływie sporej ilości czasu?
Zapraszam do komentowania i udostępniania :)



 


niedziela, 27 grudnia 2015

Możesz z nim być


Zastanawiałaś się kiedyś...

Jak to jest że jeden z Twoich znajomych nie należących do ,,najlepszych partii" jest z Twoją koleżanką, która sprawia wrażenie rozchwytywanej przez innych samców?
Dlaczego jest tak wiele na pozór niemożliwych związków, w których dwie strony oddałyby za siebie wszystko chociaż nie łączy ich wiele wspólnych pasji, ani chociażby podobny styl życia?
A przede wszystkim dlaczego chłopak, którego tak obserwowałaś od tak długiego czasu jest teraz w związku z jakąś głupią lafiryndą


Już tłumaczę

 To właśnie dlatego że obserwowałaś go zamiast wziąć się do roboty.
Pomimo powszechnego założenia faceci to nie tylko gatunek myślący nieodpowiednią częścią ciała (chociaż nie mówię że nie ma i takich przypadków).
Jak zapewne sama zauważyłaś pomimo samej miłości występującej w związku istnieje równie ważna cecha, która występuje od samego początku dobrania się w parę przez dwójkę ludzi.
Ta cecha to przywiązanie.
Ludzie nie wybierają swojej drugiej połówki zwracając uwagę tylko na jej wygląd zewnętrzny, rozmiar piersi, czy jędrność pośladków. Stojąc po tej ,,drugiej" stronie wiem że mężczyźni nie będą stać wiecznie zachwycając się widokiem Twoich pięknych oczu wyglądających zza rogu, czekając z nadzieją aż któregoś słonecznego popołudnia podejdziesz zamienić kilka słów. Mężczyźni szukają kobiety, która ma mu coś do zaoferowania, coś co sprawi że z chęcią spotkają się z Tobą pomimo pięciu innych głupich lafirynd czekających pod jego domem z odsłoniętym dekoltem i w obcisłych legginsach. Coś co sprawi że poczują się oni do Ciebie przywiązani i nie będą mogli przestać myśleć o kolejnym spotkaniu, interesujących rozmowach, czy samym przejściu się po parku w Twoim towarzystwie i chociaż Ci tego nie powiedzą sami będą zastanawiać się, czy to nie ten moment, w którym powinni postarać się o pierwszy pocałunek z Tobą. 

Czasami samemu trzeba wykonać pierwszy krok.

Mimo wielu panujących przekonań, mówiących o tym że to mężczyzna powinien pierwszy nawiązać kontakt z kobietą, czasami samemu trzeba wykonać pierwszy krok bo nie każdy facet jeszcze wie że przecież Cię kocha i jesteś dla niego najodpowiedniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotka w swoim mało interesującym na co dzień życiu. Spraw żeby jego życie stało się ciekawsze. Bądź pewna siebie, pojaw się, zainteresuj go swoją osobą i zostań na dłużej, nie pozwalając na to żeby Twoje miejsce zajęła jakaś głupia lafirynda, z którą po prostu... jest.

Bo przecież masz w sobie to czego on szuka, to co ma w sobie każda pewna siebie i szanująca się kobieta.

MASZ INTERESUJĄCĄ OSOBOWOŚĆ.


Jeśli spodobał Ci się mój post zapraszam do udostępniania i podzielenia się nim ze znajomymi, zachęci mnie to do dalszego prowadzenia bloga, a także pozwoli obejrzeć mój blog innym osobom, które być może zainteresują się moją twórczością.
Zapraszam również do komentowania, chętnie włączę się do rozmowy.
Dziękuję! :)


 

sobota, 26 grudnia 2015

Święta, święta...



Święta, święta...

Przez wielu z nas jest to nic więcej jak czas wolny od szkoły i pracy, czas w którym w końcu możemy odstawić na bok ,,dietę" nie przynoszącą skutków od kilku miesięcy i wypakować z paczki sześć par skarpetek... jak co roku, ewentualnie udając przy tym zaskoczonych.


Mimo swojego niezastąpionego klimatu święta wzbudzają w nas pewną niechęć.
Czym jest ona spowodowana?

Może przez coroczne życzenia, przypominające werbalne walenie konia i sztuczne uśmiechy w stronę najdalszych, najmniej znanych, czy też najbardziej znienawidzonych członków rodziny?

Może przez wysyp pseudo kolędników, przypominających sobie w trakcie świąt o ośmiuset swoich znajomych na portalach społecznościowych i możliwości wklejania na tablicę świątecznych drzewek, pierniczków, ,,śmiesznych" rymowanek i innego rodzaju świątecznego chłamu, które z tak długo wyczekiwanego przez nas dnia, sprawiają że czujemy się zmęczeni otaczającym nas magicznym klimatem.



Może przez niezastąpiony wyścig, w którym jak zwykle zdaje się, że startujemy zdecydowanie za późno. Wyścig o nazwie ,,Sprzątamy dla Jezusa". Oczywiście nie twierdzę że porządki nie są ważne bo chyba nikt nie lubi znajdować się w otoczeniu brudu i tumanów kurzu przypominającym raczej plan westernu niż nasz pokój, ale po paru dniach ciągłego sprzątania nasuwa się jedno pytanie ,,Ile kurwa jeszcze ?!". Tylko jak wytłumaczyć wszystkim że Jezus nie przyjdzie sprawdzić jak świeci się nasza polerowana przez 3 godziny podłoga?



Pomimo wielu innych rzeczy, które zdają się psuć święta, nadal mają one swój odmienny od innych świąt klimat, o który powinniśmy zadbać. Godzić się i życzyć dobrze nie tylko na pokaz i z przymusu w ten konkretny dzień, poświęcić chociaż kilka minut ze swojego życia na nawet niewielką pomoc innym, aby w którymś momencie nie rzucić świeżo wypakowanymi  skarpetkami w denerwującą nas ciotkę i nie wyjść z trzaskiem drzwi na podwórko, zabłocone, mokre i bez śniegu... Kończąc nasze tegoroczne święta, na które przecież czekaliśmy cały rok!

A jakie jest wasze zdanie na temat świąt?



Jeśli post się podobał zapraszam do komentowania, udostępniania i obserwowania, to będzie dla mnie wielką motywacją i z pewnością zachęci do rozpoczęcia dłuższej przygody z blogowaniem.
W zamian obiecuję was nie zawieść :)